poniedziałek, 12 stycznia 2015

Nic nie może się zmarnować.



W sobotę, w godzinach popołudniowych mój ulubiony, wełniany sweterek Laury Ashlay, 
walczył przez 3 godziny o życie wśród ręczników wesoło się gotujących w temperaturze 90 stopni. 

Walkę przegrał...




Okazało się jednak, że był buddystą i zawsze zazdrościł rękawiczkom, których nie chowa się jak sweterka pod kurtką, dzięki czemu mogą podziwiać świat każdego, nawet najbardziej mroźnego dnia.
 Przejść do kolejnego, wymarzonego wcielenia pomogłam mu dzięki wykrojowi znalezionemu tu 
 
  
 I tak powstały z rękawów dwa wesołe, ciepłe misie:













Reszta po przeróbce dopełniła poniższy komplet, kupiony z myślą o naszym zaprzyjaźnionym bobasie. 






Znak szczególny, wyszyty na karku, co by bezrękawnik pamiętał skąd pochodzi...




I tylko tyle zostało z całego sweterka. Ja już nic z tego nie uszyję, ale myślę, że jak zostawię te skrawki wieczorem na parapecie, to do rana przyjaciółki krawca z Gloster się z nimi uporają;) 




Pa, pa. :)





67 komentarzy:

  1. hahha A to łobuz schowal się pośród ręcznikow i doznał reinkarnacji w dwóch postaciach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jego cierpienie zostało wynagrodzone:)

      Usuń
  2. czary mary normalnie!!! cuda same!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiewiora!Kope lat.Cieszę się,że zawitałaś:)

      Usuń
  3. Rewelacja :) ciepłe misie są świetne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest i Pani Sowa:)Za wszystkimi się stęskniłyśmy.Ostatnio mało czasu na blogowanie:)

      Usuń
    2. U mnie też coraz gorzej z tym czasem :)

      Usuń
  4. Biedny sweterek. Ale moze dobrze się stało. Jako sweterek był penie niezauważany, a teraz wszyscy podziwiają:)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udało mu się o 30 lat w 3h odmłodzić.Nie ma co narzekać:)

      Usuń
  5. świetne rękawiczki i bezrękawnik! :))

    OdpowiedzUsuń
  6. :-( ups! Ja ja nie lubię takich pralniczych niespodzianek! Choć jak widać nie ma tego złego ;-) cudny recycling! !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę się jeszcze pochwalić upraniem pokrowce na materac wypełnionego gryką z białymi rzeczami...

      Usuń
  7. Ale akcja, o rety! :-) Dobrze, że sweterek wierzy w reinkarnację - jego nowe wcielenie, choć zaiste niespodziewane, bardzo mi się podoba. Misie urocze, słodkie, gustowne i z klasą :-) Będziesz podglądać przyjaciółki krawca z Gloster? Jestem ciekawa, co wyczarują :-) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie ze dwa płaszcze na mysie grzbiety:)

      Usuń
  8. To się nazywa cudowna przemiana! A z tych kawałeczków to jeszcze broszkę, albo serduszkową zawieszkę można wyczarować :)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. no i nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło...
    super,pozdrawiam cieplutko :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba jest nawet bardziej zadowolony niż jak był jednym swetrem. :D Tak to dostał dwa nowe, totalnie urocze życia. :D

    OdpowiedzUsuń
  11. notorycznie zmniejszam moje swetry w pralce- teraz wiem co z nimi zrobić :) CUDA <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rzadziej,ale teraz będę częściej,z pełną premedytacją:)

      Usuń
    2. a jeśli nie zrobię z nimi nic, to wierząc w reinkarnację, poślę do Was :)

      Usuń
  12. Super pomysł! A misie są cudne!

    OdpowiedzUsuń
  13. Moja babcia kiedyś tak dziadkowi wyprała dwa swetry :-)
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...interesujące:)Z dziadkowego zostałoby więcej materiału...

      Usuń
  14. Jak patrzę na misie to normalnie mam ochotę sama do pralki jakiegoś swetra włożyć a nuż takie cudne rękawiczki mi wyjdą :-) Dziewczyny genialne! Bomba... dałyście mu drugie życie normalnie!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogłyśmy odżałować straty pierwszego;)

      Usuń
  15. ładnie się sfilcował sweterek:) A coś właśnie mi w głowie zaświtało dziś, że na Addicted to crafts dawno wpisu nie było, a tu proszę - mówisz i masz :)

    OdpowiedzUsuń
  16. No jest pięknie przerobiony:) Ja ostatnio wrzuciłam do pralki sweterek córki, czyli z rozmiaru 72 zrobiło się jakieś…50. No i rozmyślam co można z nim zrobić, w ostateczności lalka zyska garderobę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba zrobić bobasa w rozmiarze 50;)

      Usuń
  17. Zaprawdę, zaprawdę, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło!
    (A wykroju na takie portki nie masz?)

    Czekałam, czekałam i sie doczekałam. Proszę się szanować i prowadzić bloga regularnie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam,ale zrobię odrysowyjąc od tych.Niech więc portki będą tematem kolejnego posta:)

      Usuń
  18. Genialne w prostocie! Bardzo mi się podobają i rękawiczki i sweterek! Pozdrawiam i zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  19. Drugie życie sweterka jest super : ). Ja mogę się pochwalić,jeśli chodzi o pranie,że : w każdym praniu,ale to w każdym piorę jedną skarpetkę bez pary ; ), tak że jeśli chodzi o pranie,to u mnie zawsze jest ; ciąg dalszy nastąpi... ; ).Sweterkowy Budda jednak istnieje ; )i cieszy mnie to bardzo : ))). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co czekać na ciąg dalszy,skarpetki można z powodzeniem przerabiać na maskotki:)

      Usuń
  20. What a fantastic idea and a fantastic work! The gloves are sooooo sweet!
    All my best
    Elisabeth

    OdpowiedzUsuń
  21. ojej, jakie cuuuda! mogę powiedzieć, że dobrze się stało?!

    OdpowiedzUsuń
  22. Boska reinkarnacja:D A poczucie humoru i ten świetny tekst ujęły mnie ogromnie!

    OdpowiedzUsuń
  23. Ratować co się da... :) Efekt świetny, ale podlec całkiem sprytnie się w tych ręcznikach ukrył... mnie się kiedyś tak ukryły okulary... :)
    A praktycznie: czy taka sfilcowana dzianina już się nie siepie?

    OdpowiedzUsuń
  24. Witaj Kobieto Joanno. Zaczęły mnie nawiedzać myśli, że Blog przeszedł w stan spoczynku. A tu taka niespodzianka. Rękawiczki przecudnej urody, kto dostąpi zaszczytu wyprowadzenia ich na spacer?

    Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo pomysłowy recykling. Przypomniało mi się traumatyczne przeżycie, kiedy mąż uprał wełniany sweterek, który zrobiłam dla córki w jakichś 40 stopniach. To był pierwszy (i ostatni) żakardowy sweterek w moim wykonaniu. Ależ ja wtedy płakałam.

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie no-reinkarnacja w dwóch istnieniach! A może i trzecie jeszcze cóś powstanie :)
    Genialne rękawiczki!!!!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Może on tam się celowo zaplątał, bo chciał przeżyć przygodę i zabłysnąć w szerszym świecie :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Oj zabolało...Ja ostatnio też swój sweter załatwiłam na dobre:/ Mama się ucieszyła ;D Cuuudnie Wam to wyszło :D może jakiś tutek?

    OdpowiedzUsuń
  29. No cóż sweterka nie masz, ale chyba piękniejsze rzeczy z niego powstały :-). Ja też nie wyrzucam tylko robię coś (tzn staram się zrobić- tylko że mi tak pięknie nie wychodzi). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  30. Wspaniałe rękawiczki - właśnie o takich długich marzę... tylko do tej poty nie wiedziałam, że one są z rękawów! Może jednak zima przyjdzie...?

    OdpowiedzUsuń
  31. ekstra. dziewczyny - uwielbiam Was i Wasze pomysły. Niezmiennie!

    OdpowiedzUsuń
  32. no dzielny był, dzielny, a teraz taki piękny :) No chciał być pięknymi rękawiczkami to cierpiał.

    OdpowiedzUsuń
  33. Genialny recykling. Rękawiczki i ubranka cudne:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja właśnie sfilcowałam na 30stopniach! sweterek. I teraz wiem, że mam go nie wyrzucać.Jest tyle możliwości ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Cudowne rękawiczki! Koniecznie muszę taką przeróbkę uskutecznić dla swoich panien, bo wełniane sfilcowane sweterki się znajdą na 100% :)
    Zasada taka, że wełny nie wyrzucam, chyba, że 100% pewności, że do niczego się nie nada, no ale jak ma się nie nadać? Zawsze się dla niej przeznaczenie znajdzie jak widać :D
    Dziękuję za inspirację tym i kolejnym postem :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło :-) Świetne rękawiczki i jeszcze piękniejszy bezrękawnik. Ja ostatnio zrobiłam przeróbkę sukienki, którą skróciłam i z resztki uszyłam córce spódnicę.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękujemy za odwiedziny!