czwartek, 30 października 2014

RESZTKI!!! OŁ JEEEEE:)



Chciałam kupić suwak do sukienki, którą szyję. 
Rozsądek podpowiadał mi, żeby iść do pasmanterii za rogiem, ale serce kazało mi jechać po ten jeden suwak 50 km dalej, do hurtowni pasmanteryjnej.
I nie żałuję, że go posłuchałam, bo o to już przy wejściu moim oczom ukazały się całe wory resztek tasiemek różnorakich. Wory po pół kilo każdy:)

Rozsądek podpowiadał, że jeden woreczek wystarczy, a serce w tym czasie ładowało koszyk worami po brzegi. Po suwak musiałam się wracać, bo serce, nie przypomniało mi jaki był cel mojej wyprawy, a rozum już się nawet nie odzywa, po tym jak Pani z hurtowni zadzwoniła do mnie, że zostawiłam u nich kartę kredytową, którą płaciłam przy kasie za suwak. Rozum jest chyba zły, że będziemy musieli tam wrócić;)

PS. Mamy już kilka pomysłów na przerób zawartości worów, ale może coś jeszcze podpowiecie:)





















poniedziałek, 20 października 2014

BIZNESWOMEN 2014




Chyba zostaniemy Bizneswomen roku. 
Zgodziłyśmy się uszyć TIPI za 160 zł.
 Kije kosztowały 100 zł, a materiał 60.
Dziękuję:)
Pozostaje mieć nadzieję, że nowa właścicielka będzie miała z niego taką samą radochę jak Tośka, której ta Indiańska budowla wyrosła na jakiś czas w przedpokoju.  
PS. Cenne wskazówki, szczególnie w temacie jak zrobić, żeby się nie narobić znalazłyśmy u mama-granda. Dzięki Ci dobra kobieto!







piątek, 17 października 2014

POM PON



Korzystając z tego, że puszka Pandory przymknęła chwilowo swe wieko, po serii zdarzeń, która nie pozwala nam wierzyć w to, że nieszczęścia chodzą TYLKO parami, łapiemy oddech  i mamy nadzieję wrócić do beztroskiego blogowania, śmichów chichów i takich tam:)
Na dobry początek będzie kolorowo. 
W Gold Polu, hurtowni pasmanteryjnej, kupiłyśmy w promocji tiulowe rolki , we wszystkich kolorach tęczy. Zrobiłyśmy z nich masę pom ponów, które stanowiły element scenografii warsztatów,  które przeprowadziłyśmy w ostatni weekned. 
Na pewno nadrobimy relację z nich jak tylko dostaniemy zdjęcia, bo same nie miałyśmy czasu ich robić.
Koniecznie też musimy zrobić zdjęcia prac, które na warsztatach powstały, bo chwilowo jeszcze jesteśmy w ich posiadaniu. 
Jesteśmy naprawdę pokrzepione tym, jaki twórczy potencjał drzemie w narodzie:)
Z jaką pasją i zaangażowaniem, od najmłodszego do najstarszego, zabrali się do dzieła. Wszystko to w słusznym celu, bo prace będą licytowane na aukcji, z której dochód będzie przeznaczony na cele charytatywne.  
Bardzo się cieszymy, że mogłyśmy w tym wszystkim wziąć udział.


 
Pompona zrobić jest bardzo prosto. My wykorzystałyśmy ten sam patent co do pomponów z wełny. 
PS. Pozdrawiam sąsiada, który po zakupie sokowirówki, postawił piękny, duży świeżutki karton obok śmietnika, dzięki czemu nie musiałam dać nura do pojemnika jak to pierwotnie zaplanowałam, po tym jak Ewka  mnie po niego wysłała. 




















wtorek, 23 września 2014

CHLEB Z CUKREM



Dla nas karmionych za młodu, w chwilach największej rozpusty, chlebem ze śmietaną posypanym cukrem, 
odnalezienie wczoraj na stronie Pinterest załączonych zdjęć było prawdziwym odkryciem. 
Wszystko śmieszne i pomysłowe. 
Chociaż do bananów, nikt nawet w czasach bułki z cukrem by mnie nie przekonał. 
Przy pierwszej w życiu konsumpcji doszłam do wniosku, że są z masła, w którym brzydziłam się zanurzać zęby. 
Miałam też swoje przemyślenia na temat musztardy. Wydedukowałam sobie po kolorze i konsystencji, że jest zrobiona z ptasich kup. Podzieliłam się tymi wnioskami z młodszym wtedy ok 5 letnim bratem, który musztardy nie je do dziś.
4 dni temu skończył 31 lat:)























środa, 17 września 2014

CHPD


 


W czasie Jarmarku, o którym pisałyśmy w ostatnim poście, stoisko odwiedzili liczni pielgrzymi. 
Bardzo to miłe:)
Dziękuję Władziowi za herbatkę z rana, 
Ptakom, którzy odlecieli z brązowym MISIEM,
Ewce, która przyniosła mi obiad o 16, choć umawiałyśmy się na 13;)
 Sąsiadowi Arturowi, który prowadzi sklep FOLKOWNIA, 
Jareckiej za lody, bo nie podejrzewamy, żeby to był pomysł Jareckiego...
i wszystkim, którzy dokonali zakupu, a ponadto zostawili dobre słowo na temat naszych wytworów.

Dobra, na tym koniec, bo mowa wyszła jak na rozdaniu Oskarów, a nie jak po dniu handlowania z namiotu:)

Powrót do pracy po pracowitym weekendzie nie był łatwy, ale humor skutecznie poprawiło mi odkrycie na FB fanpage o bulwersującym tytule Chujowa Pani Domu. 
Zdjęcia nadsyłane przez czytelników dla mnie, osoby targanej wyrzutami sumienia, że w weekend nie posprzątałam mieszkania(znowu),podziałały jak plaster miodu. 

Półeczka, którą sklecił mój Tata, a pomalowała Ewa na pewno CHPD się nie przyda, więc zawiśnie u Ewy nad zlewem(tym ze świnią) w nowej kuchni.  
Śliczna, prawda?
  
 









PS. Pan Tatuś i Ewa założyli stolarski odłam Addicted to Crafts o melodyjnej nazwie STEFEW i są gotowi wykonać półeczkę, dla kogoś komu powyższa spędza sen z powiek. 
Proszą o maile na adres:
 addictedtocrafts.blog@gmail.com
W tytule maila prosimy wpisać STEFEW ;)