poniedziałek, 2 marca 2015

Tosia jest tylko jedna




Jak na psychofanki Jareckiej z Deszczowego Domu przystało, publikujemy kolejny post w nawiązaniu do jej nauk. 

Tym razem na tapetę wzięłyśmy tutorial - Zrób sobie syrenkę  

Z założenia miał to być MIŚ grzechotka z mózgiem wypełnionym gruchającymi koralikami, ale 
bezwiednie wyszła z tego kopia Antoniny Kotowskiej, potocznie nazywanej Tosią.  
 



 






Panie jeszcze tego samego dnia zostały sobie przedstawione. 
 



Na początku było sympatycznie. 



Porównywanie pazurków i takie tam...




...aż Antonina wyczuła pismo nosem. 




Złożyła tylko ostrzegawczo uszy po sobie. 




Na ucieczkę było jednak już za późno. 
 





 Tosia nie zjadła swojej szydełkowej kopi, tylko dla tego, że jej nie smakowała. 




THE END


:):):)


sobota, 28 lutego 2015

WIELKI FINAŁ





 Wielki, bo nie spodziewałam się, że kiedykolwiek nastąpi.
Jednak dzięki Jareckiej, która rozpracowała mi schemat, kocyk powstał i jestem z niego szczerze zadowolona:)
Tym bardziej, że to mój pierwszy.
Dzięki!
Do instrukcji jak go zrobić odsyłam do master szydła Jareckiej TU
 


























piątek, 27 lutego 2015

Wredne E, M, L, K oraz A





Sponsorami naszej nerwicy są literki E, M, L, K oraz A. 
Zawsze wydawało nam się, że ich uszycie jest takie proste. 
Otóż "pi pi pi pi", nie jest!
Żądamy prawa do wcześniejszych emerytur dla osób, które zarobkowo zajmują się ich szyciem!
Wszystko było:krew, pot i łzy. 
I to nie koniec, bo ja zgodziłam się podobno w gorączce uszyć imię jeszcze jednej dziewczynki. 
Szczęśliwie 4 literowe. 
W przyszłości będziemy realizować jedynie prośby rodziców, którzy swoje dzieci zdecydują nazwać I.
Oczywiście bez kropki.






wtorek, 24 lutego 2015

NIE ŚPIE



59 lat temu kupiłam w SH 15 kłębków, po 50 gr. każdy, 100% bawłeny. 
Twarda w dotyku i rozpadająca się podczas roboty na milion nitek.
Ktoś kto majtnął ją do kontenera pozbywając się jej na dobre miał łeb na karku. 
Tak myślałam przez te wszystkie lata, aż w akcie desperacji, nie wiedząc co z nią począć, napisałam maila do Ani, która prowadzi blog KOTBURY
Czaruje pięknym kadrem, talentem szydełkowym i wieloma innymi, dzięki którym dookoła niej z każdym dniem wszystko pięknieje.
Palec naciskający przycisk ENTER, który wysłał maila do Ani, to był tzw.PALEC BOŻY, bo parę minut później dostałam odpowiedź tak prostą i genialną, że zasnąć nie mogłam:

ZRÓB okrągły DYWANIK robiony półsłupkami.
Najlepiej w dwie nitki i grubym szydełkiem.

Ponieważ na ten czas nie odróżniałam słupków od półsłupów, szukałam w necie instrukcji jak taki dywanik zrobić, najlepiej z filmikami, bo opisy to są dla mnie tak samo czytelne jak instrukcje obsługi AGD. 

I znalazłam!

Blog LATAJĄCE DYWANY, a na nim niezwykły kalendarz adwentowy, którego finałem jest okrągły szydełkowy dywan. 

O śnie mogę zapomnieć już na dobre. Jestem uzależniona od kolejnych okrążeń, jak Babcia od rozwiązywania krzyżówek.

Ile się można nauczyć!
Jak on szybko rośnie!
Jakie to wspaniałe, że ta włóczka nie będzie mi już zalegać!
I jaki ten dywanik niebrzydki mi wychodzi!
Kolejny zrobię z prawdziwego zdarzenia, ze sznurka bawełnianego. 
Znacie jakieś tutoriale na takie dywaniki tylko prostokątne?

:) 
 












PS. Ani i Latającym dywanom pięknie dziękuję :)



środa, 18 lutego 2015

WSZYSTKIE KOLORY ŚWIATA




Nieśmiały, ale niezwykle grzeczny i dający się bez dyskusji rozbroić, japoński wojownik Ninja przez kilka dni od momentu przyjścia na świat spod naszej igły, chował się po kątach, myśląc, że pozostaje niezauważony. 
Jak widać jednak słabo mu to wychodziło.  











Przyparty do ściany pozwolił się obfotografować z każdej strony. 











Potem grzecznie się ukłonił i dał się spakować do reklamówki, którą transportował się do szkoły naszego małego kolegi Antka, który wystawił mu akt urodzenia i ma nadzieję, że Ninja uratuje jakieś potrzebujące dziecko. 

Całą akcję przygotował UNICEF, który we współpracy ze szkołami uczy dzieciaki pomagać innym. 

Szczegóły TUTAJ