poniedziałek, 1 września 2014

LIST GOŃCZY



Imię: Niedźwiedź
Nazwisko: Poduszka

Poszukiwany żywy lub popruty!

Rysopis:

Wzrost: przodem 47 cm
            bokiem 53 cm







Cera: brązowe futro
Znaki szczególne: kulkowaty ogon wyrastający ze środka pleców




Poszukiwany przez Wydział Addicted to Crafts. Niedźwiedź Poduszka podejrzany jest o porwanie Zająca Pietrka.
Pietrek ostatni raz widziany był w kieszeni portków Poduszki.







Podejrzany musi zostać ujęty i przebadany. 
Może cierpieć na zaburzenia osobowościowe.
Wydaje mu się, że...



...
jest kangurem.




Rodzina zeznała, że ciągle o tym rozmyślał wylegując się na kanapie i już wtedy wsadzał sobie Pietrka do gaci.








Poniżej Poduszka, który drwi z wymiaru sprawiedliwości wysyłając nam bezczelne kartki, z różnych stron świata. 




Ktokolwiek może przyczynić się do ustalenia miejsca pobytu poszukiwanego, proszony jest o kontakt telefoniczny lub mailowy z Komisarz Ewą lub Aśką lub Aśką.

Za przetrzymywanie go na kanapie lub pomoc w ucieczce na inną grozi kara pozbawienia wolności do lat  35.


Rodzina Pietrka wyznaczyła nagrodę w wysokości 500 kg marchwi, dla osoby mogącej pomóc w ich namierzeniu.




czwartek, 28 sierpnia 2014

MASZ LODA




Jakie ładne rzeczy robicie. Powiedziała Pani Agnieszka. 
A szyjecie poszewki na kołderki?
Nie. 
A może uszyłybyście dla mojego bobasa. 
No...dobra. 

Myślę sobie, dobra to się złoży materiał na pół, troki się jakie doszyje i jazda. 
A tu Pani Agnieszka pisze.
 Tylko, żeby na suwaczki było...kryte!
A i wypustki, żeby miała. 
I wtedy przed moimi oczami pojawił się, nie wiedzieć czemu, wielki kopnięty kwadrat jak to w babcinej kołdrze bywało. 
I mówię. No dobra, ale w jakim kształcie ta wypustka,żeby sprecyzować czy klientka ma też ten kopnięty kwadrat przed oczami. 
Okazało się, że wypustka to wypustka i nie raz ją szyłyśmy tylko nie wiedziałyśmy, że tak się nazywa. 
Masz loda. 
To pewnie Pani Agnieszce dało do myślenia, ale brnęła w zaparte. 
To na kiedy będzie gotowa?
Na poniedziałek. 

W weekend szyju, szyju do 1 w nocy. 
Skończone. 
Tylko nitki otrzepać, poodcinać, wyprasować i fru do bobasowego łóżeczka. 
I wtedy, kiedy już te suwaczki kryte wszyte, te wypustki wymuskane, okazało się, że jedna z gwiazdek do Betlejemskiej chciała pretendować i się jaki ogon farby za nią ciągnie. 
NIE!!!!!!!!!!
SKAZA!!!!!!!
ERROR ERROR ERROR ERROR ERROR
Szyć trzeba było drugi raz. 
Mam więc już po tym jednym zamówieniu wprawę na tym poziomie, że się chyba za uszycie takiej dużej pościeli dla siebie wezmę:)
I też taką dwustronną sobie uszyję. 
Co za patent!
Jedna poszewka, a jakby dwie. 
Bardzo z efektu jestem zadowolona.
:):):)
 







PS. Oto czarny charakter kolejnego post.



wtorek, 26 sierpnia 2014

ŚWIŃSKA KUCHNIA


Ukruszył mi się ząb - dwójka...
 Bardzo się ucieszyłam, bo stał się ostry i świetnie sieka.
Bliscy jednak nalegają na wizytę u stomatologa. 
Wybiorę się, ale najpierw niechno Ewunia przeczyta jak zatytułowałam jej krwawicę. 
Remont kuchni wyjął jej z życia tygodnie, więc na pewno jak tylko przeczyta com naskrobała ukruszenie może chcieć powiększyć.
Co będę latać w tą i z powrotem.
 Jeśli chcielibyście wiedzieć jak kuchnia wyglądała przed to zróbcie sobie dziurę na oko w pudełku po butach i zajrzyjcie. Wyglądała właśnie tak jak to co zobaczycie.
Ciasna i ciemna.  
 

Przed i po.
 



Ewka długo zastanawiała się na jakie kafelki się zdecydować i w końcu doszła do wniosku, że  podobają jej się żadne i takie też położyła. Może kto z rozwiązania skorzysta jak ma podobny dylemat. 
Wygląda to tak:





Ale wracając do tytułu posta...











Chwila oddechu...




i dalej jazda...






I reszta koleżków...








Mam nadzieję, że to nie była nasza ostatnia wspólna herbatka w nowej kuchni, przy stoliku ze starego  dębu powalonego huraganem, który w roku 1980 odwiedził Warszawę...


 


 ...ani kruszonka z owocami, co to nigdy jej zdjęcia nie zdążymy zrobić.





sobota, 23 sierpnia 2014

GACKI KONTRA BATMAN




Gdyby ktoś miesiąc temu powiedział mi, że z zapartym tchem będę czytać 3 tomową powieść o Bitwie pod Monte Cassino szybko zostałby zakwalifikowywany w kwestii sprawności umysłowej do nizin. 
A jednak trawię ją w największym skupieniu i przejęciu. To wszystko dzięki trwającemu nieprzerwanie romansowi z Melchiorem, w temcie którego wynurzyłam się TU
Kiedy więc ruszam na przyjęcie urodzinowe mojego małego kolegi - fana Batmana, przesiąknięta historią walki żołnierzy o Monte Cassino,  to z siatą naszych polskich batmanów, czyli nietoperzy Gacków. 
Gacek nie gęś i też swoje potrafi. Chodzi, lata, a nawet pływa. Czy kto widział pływającego Batmana?
Ma też magnesy w kończynach przednich i tylnych.
Dobrze, że już dziś je wywożę, bo się strasznie po domu rozbisurmaniły.   







Czasem, że one niby nic...


  
... a potem znowu jazda.















ZAGADKA

Ilu GACKÓW widzisz na poniższym zdjęciu?




GACKI znalazłyśmy TU