wtorek, 23 września 2014

CHLEB Z CUKREM



Dla nas karmionych za młodu, w chwilach największej rozpusty, chlebem ze śmietaną posypanym cukrem, 
odnalezienie wczoraj na stronie Pinterest załączonych zdjęć było prawdziwym odkryciem. 
Wszystko śmieszne i pomysłowe. 
Chociaż do bananów, nikt nawet w czasach bułki z cukrem by mnie nie przekonał. 
Przy pierwszej w życiu konsumpcji doszłam do wniosku, że są z masła, w którym brzydziłam się zanurzać zęby. 
Miałam też swoje przemyślenia na temat musztardy. Wydedukowałam sobie po kolorze i konsystencji, że jest zrobiona z ptasich kup. Podzieliłam się tymi wnioskami z młodszym wtedy ok 5 letnim bratem, który musztardy nie je do dziś.
4 dni temu skończył 31 lat:)























środa, 17 września 2014

CHPD


 


W czasie Jarmarku, o którym pisałyśmy w ostatnim poście, stoisko odwiedzili liczni pielgrzymi. 
Bardzo to miłe:)
Dziękuję Władziowi za herbatkę z rana, 
Ptakom, którzy odlecieli z brązowym MISIEM,
Ewce, która przyniosła mi obiad o 16, choć umawiałyśmy się na 13;)
 Sąsiadowi Arturowi, który prowadzi sklep FOLKOWNIA, 
Jareckiej za lody, bo nie podejrzewamy, żeby to był pomysł Jareckiego...
i wszystkim, którzy dokonali zakupu, a ponadto zostawili dobre słowo na temat naszych wytworów.

Dobra, na tym koniec, bo mowa wyszła jak na rozdaniu Oskarów, a nie jak po dniu handlowania z namiotu:)

Powrót do pracy po pracowitym weekendzie nie był łatwy, ale humor skutecznie poprawiło mi odkrycie na FB fanpage o bulwersującym tytule Chujowa Pani Domu. 
Zdjęcia nadsyłane przez czytelników dla mnie, osoby targanej wyrzutami sumienia, że w weekend nie posprzątałam mieszkania(znowu),podziałały jak plaster miodu. 

Półeczka, którą sklecił mój Tata, a pomalowała Ewa na pewno CHPD się nie przyda, więc zawiśnie u Ewy nad zlewem(tym ze świnią) w nowej kuchni.  
Śliczna, prawda?
  
 









PS. Pan Tatuś i Ewa założyli stolarski odłam Addicted to Crafts o melodyjnej nazwie STEFEW i są gotowi wykonać półeczkę, dla kogoś komu powyższa spędza sen z powiek. 
Proszą o maile na adres:
 addictedtocrafts.blog@gmail.com
W tytule maila prosimy wpisać STEFEW ;) 

 

piątek, 12 września 2014

ZAPCHAJDZIURA Z BADZIEWIEM



Chcąc uniknąć przedświątecznej gorączki już dziś kupiłam prezenty.
.
.
.
.
.
Jeśli Was ta informacja zszokowała to uspokajam, że ich nie kupiłam a dostałam:)
Oba od naszych blogowych funfelek.
A żeby było śmieszniej to od ich Mężów. 
Z rana zaspany Jarecki wręczył mi ten mniejszy, a w ciągu dnia Mąż Kasi obdarował mnie tym większym.  


Choinka zawiera:
Bronię(owadową), Pomarańczę, Trusia, Grzyboluba, Ptaszoluba, Lalkę Długą, Lilkę, Truskawkę w miodzie i kota szaro-szarego.

 


W kokardzie znalazłam NOWOŚĆ!!! Deszczowego Domu Jareckiej - PIESKI! :)
I chyba za karę, że go wyśmiewałam MIŚKA po trepanacji czaszki. 
Na moje szczęście jego koledzy i syrena są wyjątkowej urody.  



I po co to wszystko?

Otóż zadzwonił do mnie wczoraj kolega i mówi tak:
 Organizatorzy
 Jarmarku Regionalnego – „ Moda na Mazowsze", który towarzyszy imprezie DNI WILANOWA, mają jeszcze wolne stoisko i szukają jakiejś zapchajdziry. Chodzi o kogoś kto własnoręcznie wykonuje takie badziewie jak Ty. 
Dlatego dzwonię.
Cisza w słuchawce. Chce coś powiedzieć, ale bąble powietrza, których z oburzenia się nałykałam unieruchomiły mi na chwilę aparat mowy. 
Jak tylko się odetkałam, mimo ciernia tkwiącego w mym zranionym serduszku,  skontaktowałam się z organizatorami, żeby sprawdzić czy towar jest wystarczająco badziewiasty. 
Pani, aż pisnęła z zachwytu i tak już w najbliższą niedzielę
od godz. 10-18
przy parkingu od ul. Kostki Potockiego, obok Pałacu w Wilanowie
stanie Jarmark Regionalny, a na nim stoisko ZAPCHAJDZIURY Z BADZIEWIEM

:):):)

Będziemy miały ze sobą bardzo dużo badziewia, w tym zgraję Mumochorów i misiolki do pokochania od Jareckiej z powyższych zdjęć. 

Przybywajcie!

Oprócz ZAPCHAJDZIURY Z BADZIEWIEM będzie całe mnóstwo innych atrakcji w Pałacu i okolicy. 
Sprawdźcie: DNI WILANOWA 2014





wtorek, 9 września 2014

KRADZIONE NIE TUCZY



Czy ktoś pił kiedyś herbatę z plastrem niedojrzałej pomarańczy?
O tym, że kradzione nie tuczy rozmyślam sobie przełykając gorzkie łyki takiej herbatki. 
Kiedy pchałam zadowoloną łapę przez oczko siatki za którą stało drzewo obwieszone limonkami, nie przyszło mi do głowy, że to nie limonki tylko jeszcze zielone pomarańcze.
Bo kto widział zieloną pomarańczę.
Przecież to z nazwy powinno być pomarańczowe.
Dobrze, że się za granaty z drzewa obok nie wzięłam, bo by mi jeszcze w mordę wybuchł.
  No nic.
Pozostaje mi wyciumkać za karę ten paskudny napar i dokonać zemsty na Bogu ducha winnej Ewce.
Koszyk wbrew przyprawionym owocom nie będzie skrywał ulubionych przez nią suszonych truskawek, a coś znacznie gorszego.
Jeszcze nie wiem co.
Macie jakiś pomysł?





Antonina w mgnieniu oka obszarpała i tak już naderwane uszy koszyka.
Widać też się za coś zemścić chciała.
Może ma pretensje, że nas znowu tydzień nie było.






Ubrałam koszyk sprayem w niewinną biel i doprawiłam truskawy. 
Potrzebny mi już tylko wredny ładunek, Ewka, która się na to nabierze i będzie mi lżej:)