środa, 18 października 2017

Moda na zielone



Jeszcze niedawno miałam 3 doniczki.
W jednej było drzewko szczęście, które naprawdę może mówić o szczęściu, bo doprawdy przez 8 lat jak je mam nie przypominam sobie, żebym je podlewała. 
W dwóch pozostałych fiołki Afrykańskie, które dostałam od Babci i przypadkowo postawiłam je w sypialni gdzie wpada dużo słońca, ale światło jest rozproszone, bo praktycznie rolety ciągle są zasłonięte. Im to, jak doświadczyłam i doczytałam, bardzo odpowiada. 
Rosną, mają dzieci i ciągle kwitną. 




Udawało się z fiołkami, więc zapragnęłam więcej zielonego. W tym celu złożyłam rabunkową wizytę mojej Mamie. 






Kiedy ogoliłam ją już ze wszystkiego, a było mi mało, złożyłam tym razem cywilizowaną wizytę w sklepie internetowym zielony parapet. Tam kupiłam te maleństwa. 



Znajdź 5 różnic. Zdjęcie z końca września i z teraz.



Następnie wyciągnęłam antenki, a w odpowiedzi Iwona z Niecodziennego Zakątka i Ola @Colorolii  
sypnęły zielonymi😘😘😘💚💚💚














Mam Ci ja na swoim koncie sukcesy. Korzonki, korzonki, korzonki :D




Mogę do nich zaliczyć również zamienienia zagłówka w sypialni na TO
:D:D:D






I spektakularne wzrosty niektórych bejbików. 













Na koniec pokaże jeszcze przybyszy z Nowej Zelandii. Corokia i Sophora. 
Te kupiłam u ro_ślinki






Palec pod budkę kto wkręcił się w modę na zielone we wnętrzach? 
Ja tak!!!:):):)
Przemeblowuje właśnie mieszkanie, żeby mieć więcej miejsca na zielonych przyjaciół..
;)



16 komentarzy:

  1. A ja się nie wkręciłam, u mnie zawsze były :)Staram się za to, żeby nie tylko one dobrze się czuły, ale i ja w ich towarzystwie. Dlatego dokładnie dobieram rośliny do sypialni - nie wszystkie są wskazane - czy do kuchni, gdzie świetnie sprawdza się na przykład trawa trzykrotka, jako czyściciel powietrza z gotowania i smażenia :)
    Ale mam ostatnio fazę na tzw. roślinki PRLowskie :D po dlugich poszukiwaniach zdobyłam papirusa, szparagus wpadł mi w łapki przypadkiem w sklepie, monsterę dostałam od mamy, natomiast marzę o takich fikusach, jak te co się ich dzieciństwie bałam, bo były wielkości człowieka i cóż, trochę mnie przerażały :P
    Kolekcję masz piękną :) Przybysz z Nowej Zelandii mnie intryguje :D a kulki w doniczce są obecnie na mojej liście do zdobycia :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to ściski siostro:)Jakie kulki w doniczce?

      Usuń
    2. A i asparagus by mi szczepkę dała jak jej urośnie. Kwiatek z dzieciństwa :)

      Usuń
  2. miałam się powstrzymać od komentarza, bo co w końcu kurcze blade? mam znowu napisać, że u mnie kwiatki po tygodniu pakują walizki i wybierają choćby śnieg i mróz byle dalej ode mnie? ;) no nie napiszę ;) ha, ha! co raz piękniej i zieleniej tam u Ciebie :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty się szykuj, bo te moje zawsze małe nie będą. Będę musiała gdzieś to upłynniać. Ja i moja zielenina damy Ci jeszcze jedną szansę;)

      Usuń
  3. To takie PRLowskie dyndadło zielone z jasnymi przebarwieniami, z kiściami w kształcie zbliżonym do serc też mam i jako osoba bardzo humanitarna nie wyrzucam, choć zupełnie mi nie pasuje. O dziwo rośnie najszybciej ze wszystkich domowników i przetrzymuje każde warunki.
    Uwielbiam za to takie rośliny patyczaki.
    Czy te doniczki w których masz fiołki (te z wysokimi podstawkami) kupowałaś lokalnie czy w jakiejś sieci?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dundadło z przebarwieniami:):):)Patyczaki są superowe. Ma jakieś?Doniczki to ze starej poczciwej IKEI. Cały czas w sprzedaży.

      Usuń
    2. Tak. Mam chyba takie jak to u Ciebie (co to puszcza wędki, żeby zająć doniczkę sąsiadowi) i takie drugie inne, tylko rośnie w górę. Na szybko google napisało, że to drugie się nazywa Euphorbia tirucalli. Chciałaby odnóżkę? Mogę odsadzić i przesłać za jakiś czas lub przesłać fragment już teraz do własnego chowu, bo to takie wytrzymałe się wydaje.

      Usuń
  4. ale masz tam dżunglę:) Jakie brzydule..tfu, tfu (ponoć nie można mówić, że są piękne - chyba jakiś przesąd albo coś). No jakby tam wpuścić mojego ogoniastego, to byłby w raju. Ja zawsze lubiłam zielone, moja mama ma rękę do roślinek, wszystko u niej pięknie kwitnie...dlatego jak jedziemy z tym naszym M.A. to drżę, że w nocy będzie się działo, zwłaszcza, że mama ma kotkę.
    Niech rosną te twoje bejbiki:))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ty lepiej szczepek od Mamy mi nawieź;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie jest tak zielono w mieszkaniu mieć :) U mnie na razie pomimo chęci wkręcenia, brak miejsca na więcej zielonych... choć pokaźną półkę kaktusów i sukulentów posiadam, a jakże ;) Te przynajmniej są trudne do ususzenia :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zielone zawsze miałam, ale przy małych dzieciach musiałam sporo wynieść z ich zasięgu. Powoli odbudowuję swoje zasoby, ale miejsca brak :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czym ty je karmisz, że tak urosły? Fajne to twoje "schronisko"

    Ja na ogół ratuje jakieś ostatki zeschnięte z biedry

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękujemy za odwiedziny!