Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRZYDA-SIĘ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRZYDA-SIĘ. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 stycznia 2015

TATA RZEŹBIARZ



 Urocze i ujmujące. Zabawki choinkowe zrobione w latach 60 przez Józefa Gosławskiego z papieru, wydmuszek, orzechów itd.
Musicie koniecznie zobaczyć, może przy okazji niedzielnego spaceru w parku Arkadii. 
Wystawa potrwa jeszcze do 1 lutego.
Poczytajcie więcej tutaj. 
Mamy z Ewką postanowienie, żeby jedną taką wyjątkową bombkę robić w styczniu. 
W styczniu dlatego, że to byłaby taka bombka podsumowująca miniony rok. 
Ewka planuje upartolić rockmana, a ja żaglówkę, którą po raz pierwszy pływałam w tym roku na otwartym morzu.     
Jak powstaną na pewno się z Wami podzielimy. 



















wtorek, 12 sierpnia 2014

MAM ROMANS Z MELCHIOREM



Trwa już rok. Zaczęło się w autokarze w drodze do Marrakeszu. To było wakacje temu.
W plecaku miałam Tworzywo.

Sunęliśmy szybko nową autostradą. Cieszyło mnie to do momentu, kiedy przewodnik opowiadając o tym, co widzimy za oknem największy nacisk położył na te dziury w ogrodzeniu drogi, co to nie miejscowe kozy wygryzły, tylko ludzie nie zwyczajni tego, że połączenie z sąsiadem z wioski obok autostrada im ucięła. A u nich te połączenia symbiotycznie i niezwykle ważne, bo jeden skóry wyrabia, a drugi orzechy arachidowe skubie i gdyby nie ta nowa droga to by się odwiedzali i wymieniali.
Podobno próbują, wbrew rozwojowi infrastruktury, ale często mokrą plamą na asfalcie się to kończy.
Zakończenie opowieści o tym co za oknem przyjęłam z ulgą i zaczęłam czytać wspomniane Tworzywo.

Zwykle przeczytanie książki zajmuje mi mniej więcej tyle samo ile autorowi jej napisanie,
 albo i dłużej, ale historie emigrantów, na czele z Gąsiorem, chodź momentami równie straszne jak to o czym opowiadał przewodnik,  poznałam w całości 50 km przed dotarciem do celu. 

Od tamtej pory nie mogłam przestać myśleć czy Melchiora spotkam więcej w domu.

Po powrocie okazało się, że jest. Znalazłam Tędy i owędy, ale moje uczucie do niego, przez to odkrycie znacznie osłabło, bo był na początku książki w wojsku i strasznie mi o tym przynudzał.

Przy całej sympatii dla Tworzywa, odłożyłam Tędy i owędy na półkę z innymi niedokończonymi książkami. Leżało tak, aż do tych wakacji, kiedy to pojechaliśmy z Melchiorem do słonecznej Italii.
Zamiast słońca doświadczyliśmy opadów monsunowych. Wspomnę tylko, że pojechaliśmy pod namiot.Słońca brak, winogrona nie dojrzewają jak zwykle. Rocznika 2014 nie polecamy. 2013 był podobny, więc lepiej łapą po 2012 sięgnąć. A najlepiej, jak już się tak cofać to do Chianti Classico z 2011, tylko koniecznie takie z Gallo Nero, czyli czarnym kogutem. Kogut pilnuje, żeby odpowiednie szczepy winogron były zebrane nie wcześniej niż..nie pamiętam przed którym chyba września, dzięki czemu nie pośpieszane sztucznie winogronka dochodzą doskonale.

Lało się wino i lał deszcz więc nie pozostało mi nic innego jak wysłuchać kontynuacji sennej opowieści Melchiora o czasie wojskowym.
Ku mojemu zdziwieniu szybko o służbie skończył i oznajmił, że ma rodzinę - żonę i dwie córki. Ba! Już nawet wnuczki, a te są córkami Tili, bo Krysia zginęła w Powstaniu Warszawskim.

Z premedytacją poszłam do biblioteki, żeby się czegoś więcej o tej rodzinie dowiedzieć.
Pisnęłam, jak się okazało, że Ziele na kraterze tam leżakuje, czekając na mnie.
Były jeszcze Szczenięce lata, to też wzięłam.
I tak nie po kolei tego Melchiora poznaję i się w nim rozmiłowywuję.

Bardzo bym chciała i Was nim zarazić. Pisząc ujmująco cieszy się życiem, żoną, dorastającymi córkami i otaczającym światem.

Polecam romans z Melchiorem każdemu:)
















PS1. Worek na Ziele powstał ze strachu przed Panią z Wypożyczalni dla Dorosłych i Młodzieży nr 113 w Warszawie. Kto był, to wie dlaczego jest z dwóch warstw uszyty i mocno sznurem ściągany.Tylko tak się odważę Ziele do pracy na przerwę spakować. 
Jedyne na co sobie pozwoliłam to pokolorowanie wora.

PS2. Jakby ktoś krótsze formy niż książka wolał, to polecam blog Jareckiej.
Jarecka to jest taki Melchior w spódnicy:)

PS3. Ciekawe co powstanie ze strachu przed Jarecką ;)



 



poniedziałek, 31 marca 2014

TAJEMNICZE DZIURY





Tematem kolejnego posta wbrew temu co sugeruje jego tytuł nie będą przygody Muldera i Scully, ale Ewki sweterek.
Nie wiemy w jakich okolicznościach zrobiła się Ewce dziura w rzeczonym sweterku, a prawie na cycku. 
I nie chcemy wiedzieć... ;)

 


Wiedziałyśmy natomiast jak jej zaradzić. 




Przyszyte do sweterka, wycięte z filcu elementy BROCHY na zawsze, powodują zniknięcie dziury, w okolicznościach mniej tajemniczych od zniknięcia siostry agenta Muldera, ale za to ich pojawianie się to zawsze jakby dowód wysokiej aktywności UFO;)

Mulder uważa, iż sweterek jest niewinny.
Scully pozostaje sceptyczna.

Postanawiają zająć się tą sprawą. 
 
To jednak skończyliśmy wśród bohaterów Archiwum X... 

;););)

 



niedziela, 23 marca 2014

STWORZYĆ WŁASNY MONOGRAM



1.



Do Pałacu w Wilanowie można wybrać się, żeby posnuć się po parku, albo żeby wziąć udział w lekcji haftu, ale o tym pisałyśmy na gorąco tutaj. 
Nie pisałyśmy jednak, że taak nam się na hafcie spodobało ;), że postanowiłyśmy sprawdzić co jeszcze mają w swojej ofercie i Ewka trafiła na wiosenne nabory na lekcję rysunku. 
I tak już od miesiąca ja i Ewka walczymy z materią. Początki zasługują na odrębny post, ale dziś chciałyśmy Wam pokazać jakie stworzyliśmy monogramy. 
Musicie jednak zgadnąć, które są nasze, bo post prezentuje prace prawie całej naszej grupy:)

PS. Jak minął Wasz weekend? :D



2.


3.


4.


5.


 
6.


7.





wtorek, 28 stycznia 2014

Warsztaty haftu i labirynt światła




Takie atrakcje zaliczyłyśmy w ostatnią niedzielę w Muzeum Pałacu w Wilanowie. Szkoda tylko, że przed wyjściem z domu nie wyłączyłam internetu.
 Nie doszło by do tego:)

 Warsztaty są w cenie biletu. Normalny dychę, ulgowy pół:)

Jak Pani w kasie mówi, że żadnych warsztatów nie ma i Pałac zamknięty, nie zrażacie się, kupujecie bilet i idziecie do Oranżerii. 
Najlepiej sprawdzić wszystko wcześniej tu

Tam czekają na Was dwie opryskliwe prowadzące, które będą udawały, że nie cieszą się, że przyszłyście. 
Będą rozmawiać jak to mało im tu płacą i jak one te dwie godziny tu jeszcze wysiedzą. 
Nie zwracacie na to jednak uwagi, bierzecie tamborek do ręki, kawałek kanwy, igłę i nici podarowane przez opryskliwe prowadzące, operacyjnie nazwane leniwcami i zabieracie się do roboty. 

Leniwce nic same z siebie Wam nie powiedzą, ale zapytane rzetelnie odpowiadają i mają wiedzę. 
Robią przy tym minki, że nudzić się przeszkadzacie, ale Wy odpowiadacie uśmiechem i jakby nigdy nic haftujecie dalej. 
Dowiedziałyśmy się, że najlepiej angielskimi igłami, podobno ostre i dobre. 
Jak haftujemy nie robimy na lewej stronie żadnych supełków. Wolne nitki pozwolą nam wyregulować błędy w hafcie. 
Zaczynamy od odrysowania wzoru na kanwie i sfastrygowania całości najlepiej kontrastową nitką. Zielona jest świetna, bo nie męczy oczu. Tak powiedziały leniwce i ja im wieżę, bo widać, że co jak co ale dziewczyny lubią się oszczędzać. 


Odrysowany i sfastrygowany wzór na kanwie wygląda tak:





Potem wypełnia się każdy element haftu jako to zrobiła Ewka tu:




Wybrała wzór dzikiej róży. O taki:



Nawet leniwce były pod wrażeniem, a wydawało się,że już nic z malkontenckich nastrojów ich nie wyłowi. Nie trwało to jednak długo, bo Ewka niepotrzebnie pokazała lewą stronę swojej roboty i te wróciły do siebie:)






Skopiowałyśmy materiały jakie leniwce lub ktoś za nie przygotował. Poniżej podstawowe rodzaje ściegów.







Ofiar leniwców było nas 3, ja, Ewka i Pani, która chciała nauczyć się haftu nakładanego. Z pomocą leniwców czy bez szło jej świetnie.



Mamy ciary na plecach jak sobie pomyślimy o ponownym ich spotkaniu, ale trzeba będzie, bo za 3 tygodnie mają przygotować coś z haftu tasiemkami, a to nas interesuje bardzo. 
Oprócz haftu płaskiego i nakładanego możecie nauczyć się też krzyżykowego.
Nie dajcie się tylko leniwcom, jeśli na nie traficie.


:D:D:D


PS. Do zobaczenia na tasiemkach:)