W czasie Jarmarku, o którym pisałyśmy w ostatnim poście, stoisko odwiedzili liczni pielgrzymi.
Bardzo to miłe:)
Dziękuję Władziowi za herbatkę z rana,
Ptakom, którzy odlecieli z brązowym MISIEM,
Ewce, która przyniosła mi obiad o 16, choć umawiałyśmy się na 13;)
Sąsiadowi Arturowi, który prowadzi sklep FOLKOWNIA,
Jareckiej za lody, bo nie podejrzewamy, żeby to był pomysł Jareckiego...
i wszystkim, którzy dokonali zakupu, a ponadto zostawili dobre słowo na temat naszych wytworów.
Dobra, na tym koniec, bo mowa wyszła jak na rozdaniu Oskarów, a nie jak po dniu handlowania z namiotu:)
Powrót do pracy po pracowitym weekendzie nie był łatwy, ale humor skutecznie poprawiło mi odkrycie na FB fanpage o bulwersującym tytule Chujowa Pani Domu.
Zdjęcia nadsyłane przez czytelników dla mnie, osoby targanej wyrzutami sumienia, że w weekend nie posprzątałam mieszkania(znowu),podziałały jak plaster miodu.
Półeczka, którą sklecił mój Tata, a pomalowała Ewa na pewno CHPD się nie przyda, więc zawiśnie u Ewy nad zlewem(tym ze świnią) w nowej kuchni.
Śliczna, prawda?
PS. Pan Tatuś i Ewa założyli stolarski odłam Addicted to Crafts o melodyjnej nazwie STEFEW i są gotowi wykonać półeczkę, dla kogoś komu powyższa spędza sen z powiek.
Proszą o maile na adres:
addictedtocrafts.blog@gmail.com
W tytule maila prosimy wpisać STEFEW ;)































